NIEZŁE POLE OBSTRZAŁU

Gunter przebiegł chyłkiem otwartą przestrzeń i przywarł do pnia samotnego dębu. Był ostrożny jak zwykle. Miał zresztą powody. Ukryty Indianin z tej strony miał niezłe pole obstrzału. Natomiast z drugiej strony osłaniał go powalony pień i wyso­ka zaspa śniegu. Nie mógł więc widzieć podchodzącego Connela.Bierzemy ich żywych — szepnął Kos.Oczywiście. Nie czas na rozlewanie krwi, chyba że…Szawanez umilkł, bo w tym momencie śnieżna kula, ciśnięta ręką Guntera, zatoczyła łuk w powietrzu i spadając zaszeleściła w prętach krzaków..Indianin czujnie zwrócił lufę strzelby w stro­nę kołyszącego się krzewu, lecz nie wystrzelił. Pewnie zoriento­wał się w podstępie przeciwnika. Wtedy Gunter kalecząc język Szawanezow zawołał: Jesteś otoczony, czerwona skóro, poddaj się!Indianin milczał.Słyszysz? — zachrypiał szorstki głos trampa. — Jeżeli nie usłuchasz, zginiesz!

Witaj na moim serwisie! Znajdziesz tutaj wiele ciekawych informacji dotyczących zachowań i postępowania dzieci. Mam nadzieję, że artykuły jakie tutaj zamieszczam przypadną Ci do gustu. Zapraszam do czytania!
Wszelkie prawa zastrzeżone (C)