O CO PROSI TECUMSEH

Wojownik pochylił ze zrozumieniem głowę. Uczynię wszystko, o co prosi Tecumseh — powiedział. — Zajmijcie wskazane tipi. Ojciec mój da wam znak, gdy jego chatę opuści Agolaszima. Drapieżny Wilk oddalił się i znikł w tipi Snet-tis-hane, a Kos z Szawanezem podeszli pod przeznaczony dla gości namiot. Zdjęli z koni podróżne torby, uprząż i puścili je wolno, sami zaś weszli do wnętrza. Zobaczywszy napełnione wodą tykwy, rzu­cili byle gdzie swe bagaże i pili łapczywie chłodny płyn. Czuli, jak wilgotny strumień zwilża ich języki i podniebienia, jak pły­nie przełykiem, napełniając ciała uczuciem rozkoszy. Zaspokoili wreszcie pragnienie, uporządkowali swe rzeczy i sami legli na miękko wygarbowanych bizonich skórach. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *