NIESAMOWITA CISZA NOCY

Ryszard zeskoczył z siodła. Masz rację, wodzu.Uzbierali dużą stertę zeschłych traw i badyli. Skrzesali ogień, i W małym zagłębieniu terenu zatańczyły ruchliwe płomienie. Rozłożyli derki i wygodnie wyciągnęli się w pobliżu ogniska. Podróżni nie sięgnęli po króliczą pieczeń, którą wieźli w torbach. Trawiące ich od paru dni pragnienie sprawiło, że nie byli zdol­ni do przełknięcia ani jednego kęsa suchego pokarmu.Spij, biały bracie, zbudzę cię po północy — rzekł Tecum­seh.Dobrze — powiedział Kos. Podłożył ręce pod głowę i zam­knął powieki. Ale sen nie przychodził. Niesamowita cisza zala­nej nocą prerii jakimś dziwnym ciężarem leżała na jego .piersi. Gniotła, niepokoiła, spędzała z oczu sen. Gdzieś daleko zabrzmia­ło przeciągłe, jękliwe wołanie kujota.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *